Po długiej wędrówce wreszcie tu dotarłem. Stał tam. Zacięty i pewny siebie, uśmiechał się do mnie, lecz w jego uśmiechu.. widać było kpinę oraz wrogość. Warknełem, on jedynie się zaśmiał. Reuven zrobił kilka kroków w moją stronę.
-Więc jednak jesteś. - spojrzał na mnie tym swoim zimnym wzrokiem. Prychnąłem poirytowany.
- Tak jestem. Opuszczam świat materialny. - oznajmiłem lodowatym głosem. Z gardła Reuvena wydobył się warkot.
- Nie pozwolę ci na to! Jesteś Demonem, twoje miejsce jest tutaj! Jak masz zamiar przeżyć poza naszym światem?!
- Stanę się człowiekiem. - Gdy do powiedziałem, biały basior skoczył na mnie rycząc wściekle.
- Nie pozwolę ci! Już prędzej cie zabije, Devon!
Odepchnąłem go od siebie. Reuven zaatakował ponownie, przewracając mnie na ziemie, chwycił mój pysk i poszarpał go. Wtedy to właśnie zobaczyłem ją. Stała kilkanaście metrów od nas, jej futro wydawało się świecić.Amon. To dodało mi sił. Wyrwałem pokaleczony pysk, z którego skapywała krew i chwyciłem Reuvena za łapę. Zacisnęłam szczęki i złamałem mu ją. Odskoczył ode mnie, dysząc. W jego oczach czaił się gniew i wrogość. Dlaczego? Dlaczego nie chciał, żebym opuścił świat niematerialny? Nie miałem czasu się nad tym zastawiać. W ułamku sekundy mój przeciwnik rozdarł mi bok. Błyskawicznie skoczyłem na niego, chwyciłem za gardło, zacisnąłem kły. Poczułem jak ciepła krew rozlewa się po moim pysku. Puściłem go, żył. Wstał zataczając się.
- P...pożałujesz tego,'Bracie' - kaszlnął krwią i upadł, tracąc przytomność. Patrzyłem na niego ze smutkiem. Lecz nie miałem wyrzutów sumienia. Nigdy go nie lubiłem. Zapewne przeżyje. Kiedy odzyska przytomność, mnie już tu nie będzie. Będę daleko. Odwróciłem łeb szukając wzrokiem Amon, lecz nigdzie jej nie było. Widziałem ducha? Czy może to tylko moja wyobraźnia? Oblizałem zakrwawiony pysk i odwróciłem się odchodząc. Teraz moim celem było tylko jedno - świat inny niż ten. Świat ludzi.













Comments
Ale Devon jest męszczyzną! D8
--
ಥ_ಥ Why me?
[link]
[link]
[link]
--
Previous PageNext Page